Pochopne wnioski, czyli co wiemy po pierwszej kolejce

Pochopne wnioski, czyli co wiemy po pierwszej kolejce

 Za nami pierwsza kolejka Premier League. W najlepszej lidze świata faworyci nie zawiedli, choć padło kilka zaskakujących rezultatów. Podobno nie wypada wyciągać wniosków tak wcześnie, kilka hipotez nasuwa się samo.

Sezon otworzył Machester United. Czerwone Diabły nie bez problemów pokonały Leicester 2:1. Kolejka zakończyła się na the Emirates. Arsenal zaczął sezon tak, jak skończył poprzedni - z niesmakiem.

Trzeci sezon Mourinho

Od lat powtarzana jest jak mantra teza, że trzeci rok Jose Mourinho w klubie jest jego najgorszym i zwykle prowadzi do zwolnienia. 3 sezony za pierwszym razem w Chelsea. Później również trzy lata w Realu. Następnie po powrocie do the Blues, zwolniony w trakcie trzeciego sezonu. Za każdym razem trzeci był najgorszym, niespełnionym, bez sukcesów, pechowym.

Teraz utytułowany menadżer rozpoczyna swój trzeci rok w United. Wielu ekspertów uważa, że tym razem może być podobnie. Jest jednak duża różnica pomiędzy jego okresem w Manchesterze, a poprzednimi. Otóż Jose wcześniej zawsze odnosił sukcesy i wygrywał ligę. Choć trzeci rok był słaby, poprzednie były dobre i zakończone z tytułem. W United tytułu Mourinho jeszcze nie zdobył i niewiele zapowiada, że w tym roku to się uda. 

Tym bardziej, że the Special One tworzy wokół siebie okopy i robi sobie z własnych zawodników wrogów. Mou kiedyś był znany z tego, że całą winę za porażki brał na siebie i odciążał z presji swoich podopiecznych. Tym razem trener otwarcie w mediach zaatakował Luke'a Shawa. Nienajlepiej menadżer Czerwonych Diabłów dogaduje się też z największą gwiazdą drużyny - Paulem Pogbą. Francuz chciał tego lata opuścić Manchester, ale nic z tego nie wyszło. 

Czy Mourinho zdoła schować wszystkie trupy do szafy i powalczy o tytuł? Sezon rozpoczęli wygraną nad słabym Leicester. W drugiej kolejce United zagra z Brighton. Łatwy początek sezonu może dać im nadzieję na wygranie czegokolwiek. W obliczu świetnego City i wzmocnionego Liverpoolu kołdra może okazać się nieco za krótka.

Klopp musi wreszcie wygrać

Dobry trener, tylko gablota pusta. Nie sposób nie uwielbiać Jurgena Kloppa. Szalony Niemiec raz za razem dostarcza nam nowych atrakcji. A to nowa cieszynka, a to tulenie zawodników na przywitanie, a to robienie żartów swoim podopiecznym. Wszyscy uwielbiamy takich ludzi. Jeśli do tego dochodzi efektowna piłka, jesteśmy w siódmym niebie. Nikt nie ma wątpliwości, że Klopp to świetny menadżer. Odkąd niemiecki fan heavy-metalu pojawił się na Anfield, oglądanie Liverpoolu sprawia frajdę. 

The Reds niemal co tydzień dostarczają wyjątkowych emocji, a ich mecze kończą się zwykle wynikami rodem z hokeja. Gracze z miasta Beatlesów byli w stanie postawić się każdemu i nigdy nie byli na straconej pozycji. To też oni przerwali serię City w poprzednim sezonie, gdy Obywatele wygrywali spotkanie za spotkaniem.

Klopp ma tylko jeden problem. Nie zdobywa tytułów. Jurgen po decydującym meczu Ligi Mistrzów został ponownie okrzyknięty gościem od przegrywania finałów. Niemcowi za chwilę stukną trzy lata na stanowisku menadżera Liverpoolu, a gablota nijak się nie wzbogaciła. The Reds ostatnie lata starali się wrócić do czołówki - nie tylko ligowej, ale też europejskiej.

Tego juz dokonali. Teraz w klubie marzy o tytule. Za chwilę minie 30 lat od triumfu na krajowym podwórku. Drugi najbardziej utytułowany zespół w lidze nie zdobył mistrzostwa od 1990 roku. Klopp był zatrudniany między innymi z myślą o wygraniu wymarzonego trofeum. 

Lepszej okazji może nie być. Niemiec dostał wszystko, czego chciał. Chciał Keitę? Naby już szaleje z ósemką na plecach. Fabinho? Pewnie, jest. Środkowy obrońca? Najpierw Matip, później najdroższy w historii Van Dijk.

Nie jesteś w stanie wygrywać przez słabego bramkarza? Oto najlepszy golkiper serie A - Alison. Do tego Salah, Mane, Firmino. Każdy z tych zawodników już jest zgrany, w najlepszym dla piłkarza wieku. Jak nie teraz to kiedy?

Liverpool rozpoczął bardzo efektownie. Pokonał u siebie West Ham United 4:0. Gdyby nie obecność w bramce młotów Łukasza Fabiańskiego, wynik ten mógłby być znacznie wyższy. W zeszłym roku Liverpool stawiał się najlepszym, ale tracił punkty z przeciętnymi drużynami. Czy tym razem będzie inaczej? Jurgen Klopp ma wszystkie składniki, by wygrywać.

Chelsea czeka na rewolucję

Przygoda z Antonio Conte musiała się skończyć. Włoch stał się toksyczny dla Chelsea. Choć Conte wygrał mistrza w pierwszym sezonie, w drugim skłócił ze sobą niemal każdego: od zawodników, przez kierownictwo.

Na jego miejsce przychodzi Maurizio Sarri. Trenerski innowator, który ma zmienić toporny styl gry the Blues na bardziej widowiskowy, stoi przed niełatwym zadaniem. Zespół nie wzmocnił się niemal nikim, a na pewno żaden zawodnik z listy Sarriego nie został sprowadzony do klubu.

Największym sukcesem okazało się utrzymanie Hazarda i Williana. Klub wydał oczywiście krocie na bramkarza, jak Courtois postanowił zastrajkować i wymusić transfer do Realu Madryt. Kepa wydaje się dobrym bramkarzem, który w dorosłej piłce zagrał ledwie 1,5 roku i dziś jest najdroższym bramkarzem w historii. 

Chelsea, choć kadrowo nie wygląda inaczej, czeka rewolucja. Wszyscy zdają sobie sprawę, że walka o mistrza wydaje się niemal niemożliwa, a miejsce w czołowej czwórce będzie uznane jako umiarkowany sukces. Pierwszy mecz wyglądał obiecująco. Londyńczycy pokonali na wyjeździe Huddersfield 3:0. Nie był to jednak przeciwnik, po którym można wyciągać daleko idące wnioski.

Co innego będziemy mogli powiedzieć po drugiej kolejce. Na Stamford Bridge przyjedzie sąsiad zza miedzy - Arsenal. Po sobotnim meczu będziemy wiedzieli więc nieco więcej o potencjale podopiecznych Sarriego.

Arsenal bez zmian

Być może największa rewolucja latem odbyła się w Arsenalu. Po latach pracy ze stanowiskiem menadżera pożegnał się Arsene Wenger. Na jego miejsce przyszedł Unai Emery. Hiszpan ma wyprowadzić drużynę z kryzysu i wrócić z nią do Ligi Mistrzów. Zadanie nie wydaje się łatwe, tym bardziej widząc "popisy" Kanonierów w pierwszym meczu. 

 

Przegrać z mistrzem to żaden wstyd. Przegrać jednak w takim stylu, jak zrobił to Arsenal, to już jednak duży wstyd. Kanonierzy wyglądali momentami jak drużyna z niższej ligi. Manchester City ich zdominował i robił na boisku, co chciał. nawet po utracie bramek the Gunners nie byli w stanie skonstruować żadnych ciekawych akcji w ofensywie. 

O wygraną w następnej kolejce znów nie będzie łatwo. Arsenal przejedzie sie kilka kilometrów, by powalczyć o pierwsze punkty w sezonie z Chelsea. Początek z zerowym dorobkiem po dwóch kolejkach wydaje się bardzo realny.

Tottenham - klub, który buduje

The Spurs latem nie dokonali żadnego transferu. Odkąd istnieje w obecnej formie okienko transferowe, taka sytuacja nie miała jeszcze miejsca. Wszystko wynika z oszczędności. Tottenham buduje nowy stadion, którego spłata pochłonie w najbliższych latach dużo funduszy. Kibice Kogutów cieszą się, że udało im się zatrzymać Kane'a, Pochettino, czy Alderweirerda.  

Choć trofeów z tego nie będzie, a za rok gwiazdy mogą odejść, wydaje się, że Spurs znów powalczą o pierwszą czwórkę. Wobec liczącej się Chelsea, zadanie będzie znacznie trudniejsze, niż przed rokiem. Początek mają udany. Podopieczni Pocha na wyjeździe pokonali Newcastle. W drugiej kolejce czekają ich derby z Fulhamem. Choć walka będzie trudna, obecna kadra pozwala ciągle wierzyć w przyszłoroczną LM.

Beniaminki jednak nie takie mocne

Przed sezonem trawa dyskusja, czy awansujący do Premier League zespoły to najmocniejszy zestaw od powstania ligi. Pierwsza kolejka pokazała, że poziom Championship znacząco różni się od PL. Przeskok na wyższy poziom nie był łatwy dla Fulham. Londyńczycy przegrali na własnym stadionie z Crystal Palace 0:2. W takim samym wymiarze porażkę poniosło też Cardiff. Jedynie Wolverhampton zdołało zdobyć punkt.

Wilki na swoim terenie zremisowali 2:2 z Evertonem. Wolves grało jednak przez 2/3 meczu w przewadze jednego zawodnika. 
Początek może być trudny dla nowych drużyn w lidze. Jeśli beniaminki na początku przegrają po kilka meczów, może być im później trudno wyjść na prostą. Choć sezon jeszcze długi, punkty trzeba gromadzić już teraz.

Zespoły szerokiego środka

Znacznie lepszy tego roku ma być West Ham United. Zmiany w składzie, sprowadzenie kilku interesujących zawodników, trener z sukcesami w lidze - to wszystko miało sprawić, że WHU włączy się w walkę o 7. miejsce. Pierwszy mecz przegrali jednak aż 0:4, a wynik ten mógł być znacznie gorszy. Młoty muszą się najpierw dotrzeć, a nowi piłkarze zaadaptować do angielskich warunków. West Ham powinien z kolejki na kolejkę być lepszy.

O 7. miejsce powalczy też Everton. Klub z Liverpoolu też nie zaczął najlepiej sezonu, bo ledwie zremisował z beniaminkiem. Nowy trener i sprowadzeni przez niego zawodnicy powinni jednak odpalić. Richarlison już w pierwszej kolejce zdobył dwie bramki. Marco Silva to menadżer z pomysłem na swoją drużynę i wynikami broniącymi go w poprzednich drużynach.

Dawid Paluch


Aby dodać komentarz, musisz być zalogowany
Strona wykorzystuje pliki cookies zgodnie z polityką prywatności, aby zapewnić świadczenie usług na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. zamknij [x]