[FELIETON] Antonio, wreszcie odchodzisz

[FELIETON] Antonio, wreszcie odchodzisz

Kończy się długa saga ze zmianą trenera w Chelsea FC. Antonio Conte po dwóch latach żegna się ze stanowiskiem. Jego miejsce zajmie Maurizio Sarri, który poprzedni sezon spędził w Napoli.

Conte przybywał do Londynu jako zbawca. Obejmował drużynę po Guusie Hiddinku, miał wprowadzić harmonię i zupełnie odmienny styl gry. W pierwszym sezonie się nawet udało. Włoch zdobył z Chelsea mistrzostwo ligi. Drużyna ze Stamford Bridge nie grała wielkiego futbolu, natomiast dzięki zmianie ustawienia na 3-4-3, potrafiła punktować każdego rywala. Świetna obrona i niezły atak pozwoliły zdobyć 93 punkty i zostawić w tyle Tottenham, czy Manchester City. Wszystko jednak posypało się w drugim sezonie.

Utrata zaufania

Do rozstania musiało dojść. Conte wyciskał w pierwszym sezonie ze swoich zawodników więcej, niż ktokolwiek by się spodziewał. Nikt nie zakładał, że Victor Moses może być jednym z najlepszych zawodników w lidze, a Gary Cahill znów będzie opoką w defensywie. Po świętowaniu mistrzostwa Włoch zażądał od klubowych władz transferów. Conte był przekonany, że, jeśli zespół chce osiągać dalsze sukcesy na kilku frontach, musi mieć szerszą kadrę.

Zarząd Chelsea nie był do końca przekonany, czy zwycięski skład trzeba zmieniać. Szkoleniowiec na swojej liście życzeń miał Romelu Lukaku, Alexisa Sancheza, Alexa Sandro i Virgila van Dijka. Klub nie sprowadził żadnego z tych zawodników. Wtedy też włoski trener stracił zaufanie do swoich pracodawców. Conte niemal obsesyjnie chciał udowodnić, że zarząd zrobił błąd, nie sprowadzając mu zawodników, których chciał.

"Hi Diego, I hope you are well..."

Tak rozpoczynał się SMS, który Conte wysłał do Diego Costy po zakończonym sezonie mistrzowskim. Nie była to jednak wiadomość z gratulacjami. Dalsza część brzmiała tak: "dzięki za sezon, który spędziliśmy razem. Powodzenia w następnym roku, ale nie jesteś w moich planach".

Costa podzielił się z mediami tym SMS-em. Wtedy zaufanie do włoskiego szkoleniowca stracili też inni zawodnicy. Nikt nie był w stanie zrozumieć, jak można tak się pożegnać z podstawowym zawodnikiem swojej drużyny, do tego jej najlepszym strzelcem. Hiszpański napastnik w sezonie 2016/17 zdobył 20 bramek w lidze i walnie przyczynił się do mistrzostwa.

Costa został odstawiony na boczny tor, a klub stracił na tym wizerunkowo i finansowo. Hiszpan bowiem nie miał zamiaru odchodzić do Chin, skąd wpłynęła korzystna oferta. Diego Costa zapowiedział, że odejdzie jedynie do Atletico Madryt. Napastnik po czterech latach wrócił do stolicy Hiszpanii, a w jego miejsce został sprowadzony Alvaro Morata z Realu Madryt za 66 milionów euro (najdroższy transfer w historii klubu).

Nieudane zakupy

Z Moratą był tylko jeden problem: zdobywał za mało goli. W 48 występach w sezonie 2017/18 zdobył zaledwie 15 bramek, w tym tylko 11 w lidze. Jego transfer dziś postrzegany jest jako porażka i jeszcze do niedawna władze Chelsea miały nadzieję wypchnąć Hiszpana do Juventusu. Morata nie był jednak jedynym niewypałem.

W zasadzie każdy transfer Conte można uznać za porażkę. Tiemoue Bakayoko często łapał kontuzje, Ross Barkley nie był w planach Włocha, Davide Zappacosta wyglądał bardzo słabo jako wahadłowy, Danny Drinkwater ledwie trzy razy zagrał w lidze 90 minut, a Emerson dwa razy. Jedynie Antonio Rudiger i Olivier Giroud coś wnieśli do drużyny, choć trudno opierać na nich plany na przyszłość.

Żegnaj, nikt nie będzie tęsknił

Chelsea zakończyła miniony sezon na 5. pozycji ze stratą pięciu punktów do 4. Liverpoolu i nie zagra w przyszłym roku w Lidze Mistrzów. Problemem Chelsea stał się słaby atak. O ile drużyna straciła ledwie 5 bramek więcej niż w mistrzowskim sezonie, tak zdobyła aż 23 mniej. W sezonie 2017/18 najlepszy strzelec drużyny Eden Hazard zdobył ledwie 12 goli. Wygrana w FA Cup nie wystarczyła, by zatrzeć wrażenie beznadziejnie grającej drużyny. Po zakończeniu sezonu długo nie było wiadomo, czy Conte opuści Stamford Bridge. Chciał tego każdy: począwszy od zarządu, przez kluczowych zawodników, po prawdopodobnie samego Włocha.

Chelsea przez długi czas nie mogła dogadać się z Napoli w sprawie wykupu kontraktu Sarriego. Kiedy tylko kluby doszły do porozumienia, szybko pożegnano Conte. Żaden z czołowych zawodników nie śpieszył z podziękowaniami za wspólne dwa lata. Cesc Fabregas polubił nawet tweeta celebrującego odejście szkoleniowca. Hiszpański pomocnik zreflektował się później i podziękował trenerowi. 

Tak więc Conte zdołał zdobyć w pierwszym sezonie mistrzostwo, w drugim dołożył Puchar Anglii. Dwa trofea do klubowej gabloty. Wynik niezły. Nikt jednak za nim w klubie nie będzie tęsknił, bowiem skłócił ze sobą niemal każdego. Jak odległe wydaje się wspomnienie podnoszonego pucharu za mistrzostwo. Czy nie lepiej było odejść po pierwszym sezonie? Żegnaj Antonio, dzięki za mistrza, ale nie wracaj już nigdy.


Aby dodać komentarz, musisz być zalogowany
Strona wykorzystuje pliki cookies zgodnie z polityką prywatności, aby zapewnić świadczenie usług na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. zamknij [x]